Gravity Haus, amerykańska sieć łącząca pokoje hotelowe, przestrzenie do pracy i siłownie w górskich miejscowościach, sprzedaje dostęp do górskiego stylu życia w formie abonamentu. Firma ma już 13 obiektów w zachodnich USA i Kanadzie, a jej klientem ma być także ktoś, kto w ogóle nie nocuje.
Rodzic, który nie potrzebuje łóżka
Założyciel i szef firmy Jim Deters opisuje typowy przykład: rodzic z okolic Denver zawozi dzieci do szkółki narciarskiej i spędza dzień w obiekcie Gravity Haus. Pracuje, jeździ na nartach, korzysta z siłowni, je posiłki i przeczekuje korki. Wieczorem rodzina wraca do domu. Obiekt jest potrzebny przez cały dzień, a firma zarabia, choć nikt nie wynajął pokoju.
Deters zaznacza, że nie celuje w najbardziej zapalonych miłośników outdooru. Jego klient to osoba z ograniczonym czasem, rodzic lub pracownik biurowy, który chce spędzać w górach więcej dni, ale nie chce płacić około 1200 dolarów za noc.
Jak działa abonament
- Wejściowy poziom kosztuje 450 dolarów rocznie i daje zniżki na noclegi.
- Wyższe poziomy (przypisane do jednego obiektu, obejmujące całą sieć lub sezonowe, sześciomiesięczne) dają dostęp do przestrzeni bez noclegu, na przykład do miejsc do pracy, siłowni i przechowalni sprzętu.
- Karnet sezonowy nie obejmuje nielimitowanego zakwaterowania.
Przychody dzielą się w zależności od poziomu. Obiekt zbiera wpływy z członkostw powiązanych z daną lokalizacją. Gravity Haus zarabia na opłatach za markę i zarządzanie oraz na abonamentach z poziomu wejściowego i sieciowego. Według Deters wpływy z subskrypcji pozwalają utrzymać niższe opłaty pobierane od właścicieli nieruchomości.
Gdzie są ryzyka
Rozwój zależy od znalezienia budynków, które da się przerobić na siłownie, strefy pracy i przechowalnie sprzętu, i to za cenę, która się opłaca. Konkurencja jest duża, bo w górskie hotelarstwo wchodzi kapitał instytucjonalny. W styczniu fundusze Barings i Waterton rozszerzyły współpracę w ramach marki Outbound, planując przebudowę obiektu w Park City po wcześniejszych projektach w Jackson Hole i Stowe.
Otwarte pozostaje pytanie, czy odnowienia członkostw, powtarzalne pobyty i wydatki na miejscu pokryją zniżki, koszt obiektów i marketing. Firma musi bowiem wyjaśnić klientom produkt, który łączy trzy znane usługi (nocleg, biuro i siłownię) w jedną, nietypową opłatę. Zyski właścicieli budynków zależą właśnie od tych czynników.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Gravity Haus działa wyłącznie w zachodnich USA i Kanadzie, a w materiale źródłowym nie ma informacji o planach wejścia do Europy, więc na razie to ciekawostka z rynku amerykańskiego. Dotyczy jednak zjawiska znanego także u nas: coraz więcej osób łączy pracę zdalną z wyjazdami w góry i chce spędzać tam więcej czasu bez kupowania drogich, kilkudniowych pakietów.
Dla Polaków jeżdżących w Tatry, Karkonosze czy w Alpy najważniejsza jest sama idea. Płacenie za dostęp do miejsca, a nie za samą noc, może być tańszą opcją dla osób robiących jednodniowe wypady. Czy podobny model przyjąłby się w Europie, na razie nie wiadomo, bo zależałoby to od lokalnych cen nieruchomości i nawyków turystów.
Źródło: Skift – „Gravity Haus Wants to Make Mountain Life a Membership”

